„Bałtyk” – pierwszy dokument w reżyserii Igi Lis to z dużą odpowiedzialnością pokazany fragment rzeczywistości, w której swoją niezaprzeczalnie wyjątkową przestrzeń ma bezkompromisowa właścicielka jednej z lokalnych wędzarni ryb w nadmorskiej Łebie. Miejsce to dzięki uporowi, charyzmie i zaangażowaniu Pani Mieci, na przestrzeni czterdziestu lat, mimo upływu czasu, nie ulotniło swego ducha, a wręcz przeciwnie z każdym kolejnym rokiem, nabierało głębi w istocie swojego funkcjonowania i właściwej tylko sobie ostrości. Dokumentalistka wraz z również debiutującym przy pełnym metrażu operatorem kamery, Kacprem Gawronem, kierowani miłością do Bałtyku, czułym okiem, wychodząc spoza perspektywy sezonowego turysty, niezwykle intymnie przenikając w świat bohaterki, nie łamiąc przy tym granic jej prywatności, podjęli próbę pokazania tegoż kawałka świata.

„Bałtyk” opowiada historię Mieci, znanej mieszkańcom oraz wracającym tamże turystom jako Królowa Łeby, która od kilkudziesięciu już lat prowadzi słynną wędzarnię ryb. W sezonie letnim karmi turystów, świeżo przygotowywaną, każdego dnia, w blaszanym piecu makrelą, skąd gęstymi, białymi kłębami unosi się ku górze charakterystyczny, gęsty dym. Ta dojrzała kobieta, matka, babcia, czerpiąc z prostoty serca, żywiołowości zaangażowania, świadomym wyborem całe swoje życie poświęciła pracy, celem obrała bycie w gorącej pasji przybywania z ludźmi. Od lat, niezmiennie podniebienia pieści niezapomnianym smakiem ryb, siebie napawa obecnością drugiego człowieka. Teraz jednak, gdy nadszarpnięte latami ciężkiej harówki zdrowie na każdym kroku przypomina jej, że życie mamy tylko jedno, podjąć musi trudne dla siebie samej decyzje. Ona ten dym ma w płucach, w gardle. I choć mówi, że człowiek jest z żelaza, to każdy dzień przy wędzarce przybliża ją do śmierci.

„Bałtyk” to historia o pasji do pracy, poświęceniu, codziennych, zdających się nie mieć końca, obowiązkach oraz o cenie, jaką płaci się za oddanie zdrowia temu, co się kocha. Film opowiada o rozterkach, marzeniach, miłości, o przemijaniu, związanej z nim międzypokoleniowej sztafecie i próbie nawiązania w skutek tegoż dialogu, gdzie czasem dochodzi do rozejścia się dróg zrozumienia. Żalem i boleścią z ekranu czuć tęsknotę za bliskością. Dokument to prawda życia. Jego urzekająca, głęboka w swej prostocie proza stanowi lustro dla codzienności. Iga Lis nawiązując bliską relację z bohaterami, podzieliła się ich doświadczeniami odpowiedzialnie. Nie o pogoń za sensacją jej chodziło, nie o przekraczanie stref intymności czy łamanie granic ich własnego wstydu. Intencją było, aby naturalnie, cierpliwie, nienatarczywym i łagodnym ruchem kamery, pokazać intymny świat bohaterki. Pozwalając poczuć się Mieci bezpiecznie, reżyserka zyskała dodatkowy wymiar obrazu.

„Bałtyk” to również jak często podkreśla sama autorka obrazu, sentymentalny powrót pamięcią do miejsc z dzieciństwa. Miłość do morza była jej drogowskazem, instynkt kompasem. Ciekawość bohaterów oraz ich świata pozwoliły nakręcić portret kobiety otoczonej ludźmi, morzem, falą, bólem, samotnością. I choć tkanką filmu jest również miasto, a kamera uwagę poświęca także rodzinie i najbliższym współpracownikom otaczającym Miecię, to najważniejszą jest sama bohaterka. Film za nią podąża i nadąża. Ona tam zarządza. Robi to stanowczo, aczkolwiek z niebywałym spokojem. Sama w sobie jest skupiona. Zamyślona do wnętrza. Prosta, a w szczerości swej tak mądra i głęboce prawdziwa. Wrażliwa. Lojalna względem ludzi, których uznanie i szacunek jest tym, co ją przy życiu trzyma. A jak sama mówi: „Pracować będę aż do śmierci, a całe życie, żyć nie będę”.

„Bałtyk”, to dojrzała, autentyczna dwuwymiarowa opowieść w estetycznym stylu vintage. Jej siła i mądrość zawierają się w prostocie. Historia bohaterki opowiedziana jest niespiesznie, powtórzeniami, z zachowaną symetrią, przy użyciu nieskomplikowanych środków wyrazu. Wtedy też właśnie rzeczy najprostsze, stają się niezwykłe. Efektem powstał ciepły i czuły obraz z wysmakowanymi kadrami. Fragment rzeczywistości z życia bohaterki kręcony był przez dwa wakacyjne sezony. Kamera czułością uchwyciła autentycznego ducha w nadmorskim skomercjalizowanym dziś już kurorcie.

„Bałtyk” jako dokument narzuconą jest perspektywą prawdy tego, kto stoi za kamerą, ale o niezwyklej sile uniwersalności filmu niech świadczy, że nagradzany jest on przez festiwalowych speców zasiadających za jurorskimi stołami oraz jednocześnie uwielbiany przez publiczność smakującą go z perspektywy kinowych foteli. Iga Lis w świat filmów dokumentalnych wniosła niezwykle szczerą i poruszającą opowieść. Z dużą odpowiedzialnością, bez moralizowania i oceniania, z czułością do postaci swojej bohaterki, opowiedziała nadmorską historię kobiety nie z żelaza, nie z krwi czy z kości, a z czystej emocji, jednocześnie w obrazie tym zostawiając swoje, poszukujące prawdy, serce dokumentalistki.
autor: Ola Grądzka
zdjęcia: fotosy

