Lubisz dzień swoich urodzin?
Ola, uwielbiam! Jestem dzieckiem lata, a wtedy zawsze dopisuje pogoda, w powietrzu unosi się super energia, czuć wolność. Ludzie, pomimo, że zmęczeni samym środkiem roku, chętni są, żeby żyć, żeby do gorącego słońca iść. Tego dnia zawsze przytrafiają mi się dobre rzeczy i mimo, iż co roku jestem coraz starsza, to tymbardziej swoje urodziny lubię.
A co dzisiaj masz w dupie?
Odnosisz się do wypowiedzi z wcześniejszych wywiadów. Żeby nie wyjść na osobę nonszalancką względem życia, wyjaśnię o co mi chodzi. Otóż nie przejmuję się już krytyką, która nie jest konstruktywna. Nie przejmuję się oczekiwaniami jak i samymi ludźmi, którzy są destrukcyjni. Kiedyś starałam się od siebie, od swojej Mariety, uciec…
Na tym polega Twój zawód.
Paradoksalnie tak. Myślisz, że kryjąc się przed całym światem za tymi wszystkimi postaciami, będziesz czuć się bezpiecznie, a tak naprawdę wtedy najmocniej zbliżasz się do tego, co w sobie nosisz. Aktorstwo uczy empatii do samej siebie. To wszystko jest takie à rebours. Wydaje ci się, że uciekasz, a to przecież wiwisekcja do środka.
Więc co masz w dupie?
Te wszystkie wymyślone oczekiwania na swój temat. Teraz właśnie, w wieku czterdziestu trzech lat, mogę powiedzieć, że jestem jaką jestem i całe doświadczenie, które idąc przez życie zebrałam – dobre, niedobre, miłe, niemiłe, wciąż kształtuje mnie na osobę, która teraz tutaj z Tobą siedzi i piję matchę. To fascynujące, bo każdy do przeżycia ma swoją własną drogę. Te najtrudniejsze sytuacje, w moim odczuciu, nas budują. Sukces daje pozycję, siłę, moc, ale tylko porażka uczy. Poszłabym nawet dalej i stwierdziła, że nie istnieje coś takiego jak porażka. Jest po prostu lekcja. Stajesz się coraz bardziej iskrzącą istotą.
Często zwykliśmy mówić, że podjęliśmy w życiu złą decyzję…
Czuję, że nie ma złych decyzji! W danym momencie, to po prostu wybór – coś co miało się wydarzyć, co się miało stać. A świat cały czas do nas mówi, zachęca do bycia w nim, podaje nam różne znaki.
Czasami trapieni lękiem nie umiemy ich czytać.
Myślę, że lęk jest naszą największą przeszkodą. Ustępuje dopiero w momencie, kiedy świadomie zaczynamy podejmować z nim rozmowę. Wtedy też otwieramy się na marzenia.
Jest coś czego w życiu żałujesz?
Nie. A wiesz dlaczego? Bo wiem, że wszystko, co w danym momencie zrobiłam było jedynym możliwym wyborem. Dopiero dzisiaj, mając doświadczenie konkretnych zdarzeń mogę wyciągać z nich wnioski.
Wiesław Myśliwski napisał: „(…) Znaleźć siebie to nieprosta sprawa. Kto wie, czy nie najtrudniejsza ze wszystkich spraw, jakie człowiek ma do załatwienia na tym świecie.”
Dziękuję, że się tymi pięknymi słowami ze mną dzielisz. Podróż w głąb siebie, to zadanie, które zdaje się nie mieć końca. To nieustająca wędrówka. Przeszłam wiele momentów, które można określić jako trudne czy powiedzieć, że były dla mnie przeszkodą, ale ja wybrałam tę drogę szukania siebie w radości. Co więcej, kiedy spotkamy się za dziesięć lat, to jestem pewna, że wciąż będę w procesie podążania. A obecnym momentem swojego życia jestem szczerze szczęśliwa.
Co Ciebie raduje?
Małe rzeczy – różne. Raduje mnie, gdy na koncercie śpiewającej z całych sił Billie Eilish siedzę z moją córką, i z boku patrzę jak ona dojrzewa, jak się cieszy. A sama Billie Eilish jest osobą niezwykłą, połączoną z kosmosem, z dobrocią. Jako młoda piosenkarka, będąc już ikoną, daje nastolatkom niesamowitą wolność, daje im luz tego, z czym w dzisiejszym świecie musimy się borykać – z odbiorem, z zewnętrznością. Po scenie biega jak piorun, a jednocześnie najpiękniej na świecie obdarowuje fanów czułością i miłością. Absolutnie raduje mnie, kiedy ludzie jako artyści tworzą piękne rzeczy, wyjątkową biżuterię, szlachetne meble. Cieszę się, że w świecie, o którym wszyscy mówią, że jest trudny, ludzie pomagają sobie nawzajem. Radują mnie polne kwiaty od moich córeczek i wzrusza fit ciasto, które specjalnie dla mnie zrobiły.
Małe gesty.
W tych dużych bardzo często tkwi pułapka oczekiwań bycia na przyszłość, a nie życie tu i teraz. Przykładem niech będzie odkładanie pieniędzy na dom, lub zaharowywanie się z myślą, że odpocznę na emeryturze. A ja się pytam: co jeśli tej emerytury nie będzie? Unikatowy moment, żeby żyć, żeby to życie łapać, żeby to życie nas niosło, żeby się z tym życiem zaprzyjaźnić, i nie być dla niego zbyt surowym czy wymagającym, doceniać jego fragmenty, strzępy i iskry, dzieję się tylko tu i teraz. Tylko raz.
Pozwalasz sobie na łzy?
Kiedy miałam urodziny, moja przyszywana córeczka Józefina, zrobiła mi prezent, którego kompletnie się nie spodziewałam. Laurkę, z malutkimi, zapisanymi przez nią i dedykowanymi specjalnie dla mnie karteczkami, zatytułowała „Dwanaście rzeczy, za które Cię podziwiam i kocham”. Wyobrażasz to sobie?
Coś pięknego.
Wtedy się popłakałam. Patchworki, w pierwszym założeniu, są wymagające i największe wyzwanie stanowią chyba dla dzieci, bo dwoje ludzi zaczyna się kochać, a one do całej tej sytuacji muszą się dostosować, więc prezent od Józefiny niezwykle mnie wzruszył. Szczęściem są momenty, w których przy wszystkich tych bodźcach zewnętrznych udaje się nam jako rodzinie, być razem. Przyznam, że wszystko teraz u nas w domu jest niedoskonałe. Mamy projektor, ale nie mamy profesjonalnego ekranu. Filmy wyświetlamy więc na zasłonach, które Łukasz zawsze naciąga, żebyśmy mogli cieszyć się jak najlepszą jakością tego, co oglądamy.
Ale to fajne.
Nie ma już idealnego świata. Za to wzrusza mnie, że Dziewczyny mając te naście lat wciąż chcą z nami spędzać czas, gdzieś pojechać, pogadać. Cieszę się, że pracuję z super kolegami. Dawniej bardzo przeżywałam, gdy ktoś mnie źle, w nieładny czy nieelegancki sposób, potrakował. Teraz odcinam się od tego. Wcześniej nie mogłam znaleźć w sobie na to zgody, pytałam „Jak tak można?”, mówiłam: „Przecież to niemożliwe”.
Urażona duma?
To, że ludzie mogą być zdolni do rzeczy przykrych, nie mieściło się po prostu w kategoriach mojego pojmowania relacji międzyludzkich. A teraz w ogóle się tym nie przejmuję. Mam do wyboru żyć cudzą energią i to zło w sobie nieść lub całkowicie wyłączając się z tego, zacząć coś zupełnie nowego. Wybieram to drugie. W związku z tym, mam teraz wokół siebie ludzi fajnych. Wydarza mi się o wiele mniej przykrości niż kiedyś. Albo się na nich nie skupiam.
Bardzo ważne, by otaczać się osobami, które czują tak jak my.
Czasami trzeba powiedzieć komuś: „Dziękuję Ci, żegnam”, by nie blokował naszego procesu w drodze do szczęścia i zacząć swoje własne nowe rzeczy. Życie mamy przecież tylko jedno jedyne.

