„Las”, reż. Joanna Zastróżna

Coś szepcze. Szeleści. Szemrze…

„Las” Joanny Zastróżnej – film, który powstawał niemal dziesięć lat, a zdjęcia do którego kręcono w kilku krajach, m.in: w Polsce, w Ukrainie, w Estonii i w hiszpańskiej Fuerteventurze to intrygująca w swej treści, porywająca w strukturze i zachwycająca w odwadze aktu twórczego baśniowa produkcja, która została ze mną na wiele długich miesięcy, a ponownie odtworzona wróciła w innej postaci, z wyrazistszym sensem, dając odwagę do poszerzania granic rozumienia rzeczywistości nie tylko w obrębie jej głęboko intelektualnego obszaru, ale też porywała do zabawy dalszych poszukiwań w nieznanym dotąd hermetycznym wymiarze. Coś szepcze. Szeleści. Szemrze…

Opasły tom scenariusza do filmu przeplata odniesienia opowiadań Braci Strugackich z becekettowskim najsłynniejszym dramatem „Czekając na Godota”. „Las” jest próbą odnalezienia sensu, złapaniem nieuchwytnego, wyznaczeniem szlaku, oczekiwaniem na to, co nie nadejdzie. Jest inicjatywą podążającą w stronę zrozumienia świata, w całej jego obszerności, ogromności, rozłożystości, głębokości, ale też tkliwości, czułości i wrażliwości. „Las” migocze iskierkami złudzeń, jest namysłem nad płynącym w jedną stronę czasem, który błędnie fragmentarycznie, niekompletnie i wyrywkowo pojmujemy. Przecież „łatwiej jest uwierzyć niż zrozumieć.”

Joanna Zastróżna wraz z gronem wybitnych aktorów (Andrzej Chyra, Eryk Lubos, Sandra Korzeniak, Marian Dziędziel, Dawid Ogrodnik, Grażyna Błęcka-Kolska, Krzysztof Dziemaszkiewicz, Marianna Zydek) eksploruje nieznane dotąd ścieżki artystycznych szlaków poszukiwania i wyrażania. Zabiera widza do swojego intensywnie światłem, kontrastem, muzyką, brzmieniem, fakturą, strukturą wypełnionego lasu. Ta mnogość wyrazem jest umiłowania do widza, do sztuki. A tam, w lesie tym, dziać się może wszystko na co sobie przyzwolimy. Możemy oddać się wolności, być nadzy, dzicy, cisi, zamknięci, może nas nie być, możemy nie rozumieć, może nas być wielu, „i nie ma żadnego środka, z którego moglibyśmy oglądać świat.”

„Las” pokazuje również zawiłość relacji ludzkich na poziomie ich damsko-męskich stosunków oraz szerszych konstrukcji. „Najmarniejsza istota uczy nas czegoś, wzbogaca, pozwala lepiej smakować własne szczęście.” Dialogujące miedzy sobą w sposób filozoficzny, transintelektaulny postaci, które nierzadko skrywają w sobie inne wcielenia, otwierają również dla widza przestrzeń wielowarstwowego i głębokiego poznania. A oto „przecież cały człowiek. Winę nogi zwala na but.”

Andrzej Chyra jest zmienną. Kimże on jest? Kimże nie jest? Koń to? Gra doskonale w przeróżnych sekwencjach. Kluczem do jego wyraziście sensownej obecności w lesie tym jest różnorodna intensywność, diapazon, którym inteligentnie operuje. Niejednoznacznie przekazuje treści, oddziaływuje na widza. Wraz z nim podążając czas trwania filmu zamienia się w imponującą do przebycia przygodę. Udział w niej biorą również, dając ciężką do poskromienia wręcz radość, Sandra Korzeniak i Grażyna Błęcka-Kolska, których różne, ale odważne kreacje wyzwalające dla samych artystek, inicjują nowe perspektywy interpretacji oraz odsłaniają nieznany głębszy wymiar doświadczania i poszerzania horyzontów myślenia.

Joanna Zastróżna w swoim „Lesie” intryguje, bawi, kształtuje inne obszary wyobraźni, łamie szablony, nie przykłada kalki, nie powiela tego, co już sprawdzone i działa. Własnymi sposobami osiąga cel. Uwalnia. Zachęca, by chcieć. Takie to ważne. Ja chcę w ten las iść. Chcę mieć swój las. A droga do miasta? Wabi.

„Las” jest lepki, śliski, bliski. Nie ukrywa się. Jest odbiciem. Las, prawdziwe schronienie. Bez wyjścia. Uspokojenie i zespolenie. Las jest wszechświatem. Pełnometrażowy debiut reżyserski Joanny Zastróżnej to abstrakcyjne przeżycie, którego warto doświadczyć, doświadczać… Można sobie wszystko wyobrazić. A przecież „zobaczyć i nie zrozumieć to to samo, co sobie wyobrazić.”

autor: Ola Grądzka
zdjęcia: Tomasz Woźniczka