paweł smoleński kurdowie

„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” – recenzja

„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” – recenzja

Autor kroczy przez bolesne ścieżki kurdyjskich miast, zbacza z głównych dróg na będące świadkiem niemniej dojmujących zdarzeń dukty, dociera do oblanej krwią i naznaczonej głodem tureckiej granicy, Halabdżę, swoją relacją, pozwala zwiedzić z szacunkiem do ofiar, w głębokim przeżywaniu tragedii minionych wydarzeń. Wędrówka nie jest bezdźwięczną ani mdłą relacją reportera, drętwo spisaną z kolejno odwiedzanych miejsc. I choć Smoleński bywa w przestrzeniach, gdzie raczej wyschły już źródła wody, gdzie powietrze stęchło, gdzie atmosfera zgęstniała, a osiadły kurz zdaje się przykrył wszystko mgławą warstwą zapomnienia i ostateczności, to wszędzie tam, swoją pasją odkrywania dociekał, co było. A gdy po latach zdarzało mu się w te same miejsca wrócić, nie wiedział jak rozpoznać, co widzi. Tam wszędzie jednak wciąż było życie… Kurdyjskie życie.
„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”

„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”

Każdy słyszał kiedyś o Kurdach, ale czy wiemy o nich coś, co wymykałoby się stereotypom powielanym przez telewizyjne migawki? "Zielone migdały" to owoc podróży do Iraku i Kurdystanu, które autor odbył na przestrzeni dziesięciu lat minionej już dekady. Znajdziemy tu zarówno historię prześladowań Kurdów, jak i ich partyzanckiej walki o niepodległość pod przywództwem klanu Barzanich.
Archiwa paweł smoleński kurdowie - wywiadami.pl