co_w_prasie_piszczy

Być może sami należycie do grona ponad trzydziestu tysięcy obserwujących profil prezentujący najróżniejsze wycinki z gazet: co_w_prasie_piszczy. To instagramowe konto, konsekwentnie i z umiłowaniem, prowadzi Łukasz Słoński, który tam pozostając postacią anonimową, nam zdecydował się o sobie opowiedzieć.

Rocznik 87?

Dokładnie tak, jestem dzieckiem schyłku PRL-u urodzonym w 1987 roku. Odnośnik do prywatnego profilu czyni mnie mniej tajemniczym.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Zawodowo testuję oprogramowanie w branży energetycznej, z powodzeniem można więc stwierdzić, iż moja profesja zupełnie nie ma związku z prasą, co nie ukrywam, bardzo mnie cieszy. W pracy robię to, co naprawdę lubię, a po godzinach mogę oddawać się prasowej pasji. Nadmienię jednak, że moje wcześniejsze doświadczenie zawodowe w pewnym stopniu związane było z archiwami i grzebaniem w przeszłości – pracowałem jako adiunkt w Muzeum Polskiej Piosenki. Podczas przygotowywania zajęć czy treści na SM przeglądałem stare artykuły i broszury, by na ich podstawie stworzyć nowe treści upowszechniające historię polskiej muzyki rozrywkowej. Również moja niedokończona ścieżka akademicka, czyli porzucony doktorat, pozwalał mi na spędzanie czasu nad archiwami związanymi z historią komiksu.

Skąd w Tobie zamiłowanie do gazet?

Prasa towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Rodzinne zbiory gromadziły różne tytuły, od „Mojego Domu” przez „Młodego Technika” aż po „Magazyn Polski” i „Sukces”. Wówczas odbierałem ją głównie przez zdjęcia i ilustracje (może to właśnie wtedy narodziła się miłość do kultury wizualnej?). Prasa przyciągała moją uwagę także z bibliotecznych regałów osiedlowej filii. Do dzisiaj pamiętam specyficzny zapach tego miejsca. To tam, kolorowe okładki „Świerszczyków” oraz „Płomyczków” wolały do mnie z półek. Treści ukryte za tymi obrazkami były niczym krótkie podróże w świat wyobraźni, a każda z nich była na swój sposób unikalna. W późniejszych latach, w okresie dojrzewania i dorosłości, sam zaczynałem odkrywać i kupować ulubione tytuły, które najczęściej związane były z zainteresowaniami, czyli muzyką, komiksami i literaturą. Tu wspomnieć muszę o ‚„Lampie”, „Filmie” i „Noise”.

Dziś posiadasz pokaźne zbiory?

Posiadam i są one coraz liczniejsze! Zaczynają przypominać bibliotekę szaleńca, w której jest miejsce na wszystko. Mam swoje ulubione tytuły – „Polska”, „Graphis”, „Projekt” czy „Świat”, ale trafiają tu również zupełnie przypadkowe egzemplarze jak chociażby magazyn BHP „Przyjaciel przy Pracy”, który koniecznie muszę sprawdzić, a przeglądając Allegro czy OLX liczba tytułów do przejrzenia zdaje się nie mieć końca. To z kolei sprawia, że stale rozrastającą się kolekcję trzymam w różnych miejscach i to właśnie wyimki z tych pełzających zbiorów trafiają do obserwatorów mojego profilu w postaci nagłówków czy ilustracji. Sięgam również do tytułów udostępnianych w ramach Bibliotek Cyfrowych, ponieważ to prawdziwe skarbnice „historii życia prywatnego” dostępne dla każdego z nas.

Gdzie swój początek bierze historia z wycinkami?

Kiedy jesienią 2018 roku wróciłem z urlopu i wyciągnąłem stare czasopisma po Rodzicach, pomyślałem, że ciekawym byłoby zacząć dzielić się tym, co tam znajduję z innymi, a przy okazji samemu zagłębić się w temat prasy. O ile dobrze pamiętam, bo w międzyczasie dokonałem kilku zmian na instagramowym profilu, to pierwszym postem, była okładka ze zdjęciem Grażyny Torbickiej z czasopisma „Sukces”. I tak to się potoczyło.

1 2