„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” – recenzja


Autor nie zanudza czytelnika, a wręcz przeciwnie – wznieca ciekawość do poszperania, jeśli nie w tomach encyklopedii, to chociaż w przeglądarce internetowej, aby dowiedzieć się więcej o przeszłości ludzi z gór. Historyczną o znaczeniu majestatycznym i posągowym jest dla pokoleń Kurdów postać Mustafy Barzaniego. W świadomości istnieje jako dzielny i gotowy do walki wódz, najdostojniejszy z peszmergów, wzbudzający podziw dowódzca, zasługujący na wdzięczność i szacunek wielki człowiek. Smoleński po krótce daje zarys partiom politycznym, sylwetkom ważnych polityków, łagodnie wprowadza konteksty historyczne. Nie objaśnia kolejno dziejących się wydarzeń zrywając je kartkami z kurdyjskiego kalendarza tragicznej historii naznaczonej bólem walki o wolność z Irakijczykami, krwią z ran zadanych w obronie niepodległości przed Turkami, rozpaczą okrucieństwa wyrządzonego przez ISIS czy łzami walk bratobójczych w ramach mających miejsce starć domowych. Autor opowiada o wydarzeniach stale będąc w drodze. Czas nie stoi w miejscu. Smoleński o przeszłości mówi postaciami swoich gości. Poznane, w drodze do świątyni w Lalisz, cztery, piękne, wyzywająco ubrane, odważnie umalowane, ozdobione biżuterią, chętnie pozujące do zdjęć dziewczyny, młody, wykształcony pracownik akademicki, który powrócił z Zachodu, pochodzący z Irbilu malarz w słusznym dziś już wieku, nad którego obrazem przedstawiającym licho odziane dzieci zbierające polne żonkile, zwiedzający wystawę w Szwecji, ocierali łzy wzruszenia. Wsie, szosy ze świeżo wylanym asfaltem, nowo wybudowane miejskie, oświetlone nocą, osadzone zielenią, osiedla w miastach, ibrilska kawiarnia z bardzo dobrymi ocenami na Trip Advisorze, korytarz gmachu ministerstwa – wszędzie tam ze Smoleńskim jesteśmy. Nigdzie nie zostawia nas samych. 

To były kwaśne jabłka. Nienawiścią Husajna śmierdziało wszędzie. W marcu 1988 roku.

„Na początku widzieli nadlatujące helikoptery, które nie strzelały, lecz wyrzucały skrawki podartego papieru; tak sprawdzano kierunek wiatru. Później pojawiły się samoloty zrzucające bomby. Bomby jednak nie wybuchały (…) wypływał z nich gęsty, kolorowy dym. Dym trzymał się blisko ziemi, nie wyżej niż kilka metrów, a mimo to z nieba zaczęły spadać martwe ptaki. (…) Kiedy ocaleni wyszli z ukrycia zobaczyli (…) trupy leżące pokotem, pokryte wymiocinami, krwią i bąblami na skórze, martwych kierowców aut przewieszonych przez kierownicę, niemowlęta przy piersiach zagazowanych matek, oślepionych ludzi biegających ulicami, ludzi śmiejących się jak w jakimś szale, ludzi rzygających i plujących krwią, (…) takich, którzy nagle padają na ziemię w przedśmiertnych konwulsjach.”

Smoleński używa mocnych słów, z trzewi, ale w tych opisach jest spokój. On nie krzyczy. Bez łzawych tonów dramaturgicznej ekspresji, fakty podaje filtrując je wrażliwością swego serca w sposób, który przyprawiając o ciarki, boleścią współczucia i refleksją nie daje o sobie zapomnieć. W czymże tkwi większa rozpacz tragedii jeśli nie w szacunku i godności z jaką o ofiarach opowiadamy. O mieście mówi, że dziś jest zastygłe, jakby w czasie unicestwione, niewesołe. W prostych kilku zdaniach relacjonuje wizytę w Muzeum poświęconym tragedii. Po przecinku wymienia znajdujące się tam eksponaty. Wspomina irańskiego fotografa Ahmada Nateghiego, który jako pierwszy pociągając za spust migawki aparatu, swoją odwagą, zostawił świadectwo tamtych wydarzeń. Bez niego, nie byłoby pamięci „tak dokładnej, że aż boli”. Kurdobójstwo. Podczas trwania operacji Al-Anfal „jakiś iracki oficjel powiedział, (…) że tam, gdzie wejdzie wojsko Saddama, nie ma prawa bić ani jedno kurdyjskie serce.”


„Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” to nie tylko ciekawe opowieści. Smoleński przedstawia bolesne miejsca, czułe punkty i jakże różnych, ale rdzeniem wrażliwego serca, szlachetnych wartości i duchem biegnącym ku przyszłości, do siebie podobnych ludzi. Droga, w którą zabiera czytelnika pozwala zobrazować kurdyjską istotę bytu w geograficznej czasoprzestrzeni istnienia świata. Na karcie mapy wschodniej części globu, choć wciąż bez własnego niezależnego terytorium wyznaczonego autonomicznymi granicami z prawem do ich nienaruszalności, tam bije niepodległe kurdyjskie serce. Paweł Smoleński z czułością zaprasza do wspólnej podróży. Zachęcać nie musi. Sprawia, że sami wpraszając się gościć chcemy pośród Kurdów, razem z nim doświadczając, w tej lekturze eksplorując, dowiadując się. Żal myśleć, że przecież trzeba będzie wrócić… 


Książka „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie” ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne w 2016 roku. Zaplanowano wznowienie publikacji, a data premiery drugiego wydania reportażu autorstwa śp. Pawła Smoleńskiego to 8 października 2025. Egzemplarz w wersji papierowej lub e-book nabyć można online pod linkiem: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/zielone-migdaly-czyli-po-co-swiatu-kurdowie.

Autor: Ola Grądzka
Zdjęcia: galeria własna; fotografie autorstwa Ahmada Nateghiego; galeria zdjęć obrazów Sulaimana Shakira kurdyjskiego malarza (https://kurdistanart.blogspot.com/2013/08/sulaiman-shakir-1937-kurdish-painter_30.html)

1 2