Korek Bojanowski: Biorę życie w swoje ręce

Lubisz latać samolotami?

Lubię uczucie bycia w trasie, stan zawieszenia między dwoma miejscami, oczekiwanie na coś, co ma mnie spotkać.

Daleko latasz?

Raz do roku staram się znaleźć czas na dalszy wyjazd, oprócz tego tradycyjnie na przełomie lipca i sierpnia, z trójką przyjaciół, urządzamy wędrówki po górach. Przeszliśmy już większość pasm europejskich. 

Twoja ulubiona plaża?

Dębki, nad Bałtykiem.

Pływasz na desce.

Uczę się surfować.

Sama radość czy nauka pokory?

Kiedy złapiesz falę, moment płynięcia za każdym razem jest totalnie ekscytujący. Uczy cierpliwości, ale daje też ogromną satysfakcję. Ja w ogóle lubię sport, a ten wyjątkowo pozwala obcować z naturą, której nie da się ujarzmić. To wyzwalające, a wręcz uzależniające.

Niezależność?

Bardzo sobie cenię. Nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca, próbuje coś wmówić, określić jaki jestem. 

Kiedy jesteś wolny?

Kiedy codziennie rano wstaję o świcie i od ósmej zaczynam wypełniać obowiązki. To moja wolność. Nigdy nie byłem zatrudniony na etacie, a odkąd skończyłem studia nie było ani jednego dnia, od poniedziałku do piątku, żebym nie usiadł do pracy. 

Jesteś rannym ptaszkiem.

Uwielbiam poranki. Z tych wczesnych pobudek czerpię czystą satysfakcję. Nie umiem pracować w nocy.

Najbardziej szalona rzecz jaką w życiu zrobiłeś?

Ja jestem rutyniarzem.

Widać pozory mylą.

Z imprez, jak Kopciuszek, zawsze wychodzę przed północą.

I gubisz pantofelek? 

Robię to po angielsku, nie żegnam się. 

A jako reżyser, co mógłbyś zrobić szalonego?

W tym momencie nie wiem. Dopiero poznaję się z filmami. „Utrata…” sklejona jest z rzeczy, co do których byłem przekonany. Ale w pewnym momencie chciałbym zrobić coś, co będzie twórczym wyjściem ze strefy komfortu, przekroczeniem.

Chciałbyś zaryzykować? 

Tak, choć dziś nie wiem, czym miałoby to być. 

Ciągle się gdzieś spieszysz?

To nie do wytrzymania.

Lubisz być w ruchu.

Uwielbiam! Ale wiele osób tego nie lubi. 

Nie dotrzymują Ci kroku?

Rzadko kto jest w stanie. Ostatnio, w związku z filmami, często z różnymi osobami wyjeżdżałem, i te wspólne podróże pokazały, że nikt nie daje rady chodzić tyle, co ja. Wyrabiam kilkadziesiąt tysięcy kroków dziennie. Lubię, jak w ciągu dnia obowiązki nakładają się jedno na drugie, jak rzecz przechodzi w rzecz, spotkanie goni spotkanie.

Powinieneś o siebie dbać, pamiętaj.

Codziennie robię dwunastominutową drzemkę.

A kiedy już się zatrzymasz, to o czym myślisz?

Najwięcej myślę, kiedy chodzę. Tematy przepracowuję podczas długich spacerów. 

Marzysz?

W ogóle nie marzę.

Wyznaczasz cele.

Ustalam sam ze sobą, na jakim etapie życia jestem. Teraz dużo się dzieje. Wiele spraw muszę przeprocesować.

Zdarza Ci się płakać?

Tak jak każdemu, z nadmiaru emocji, czasem chce mi się ryczeć.

Miewasz kolorowe sny?

Ja nie śnię. Za mocno śpię. 

„Jestem nieszczęśliwy.
A kto powiedział, że masz być szczęśliwy?” 

No właśnie, kto? Dialog z „Osiem i pół” Felliniego. Genialny.

A Ty masz jakieś oczekiwania względem życia?

Nie mam. Nie zamierzam też czegokolwiek udowadniać, ani w tym co wiem, ani w tym czego nie wiem. 

Grasz w otwarte karty.

Bardzo dużo rzeczy jeszcze nie wiem. 

Ujmujący jesteś w tej szczerości.

Nauczyłem się, że nie ma innej drogi. Biorę sprawy w swoje ręce. Lubię być odpowiedzialny. Nie lubię polegać na niczym i na nikim, w sumie.

A przekraczanie własnych granic ma sens?

Tak, ale z tego trzeba umieć wyciągać wnioski, bo samo ich przekraczanie dla zasady nic nie wnosi. Wtedy to tylko ułuda. Poznałem masę osób, które mając bardzo duże doświadczenie, niczego się nie uczą. 

Skąd Twój zachwyt nad Shakespeareem?

Pociągają mnie żądze, którymi kierują się jego bohaterowie i wydaje mi się, że to właśnie miłość w „Romeo i Julii”, zazdrość w „Otello”, ambicja w „Makbecie” i władza w „Ryszardzie” są czynnikami, które tak mocno wpływają na widza. Ci bohaterowie, żeby osiągnąć swój cel są w stanie zrobić wszystko. To niesamowite i jednocześnie tak bardzo charakterystyczne dla momentu życia, kiedy my sami dorastamy, kiedy wydaje nam się, że za tę pierwszą miłość jesteśmy w stanie zrobić wszystko, za to marzenie jesteśmy w stanie dać się zachlastać. A druga rzecz, która mnie intryguje to rozgrywka, którą świat toczy z bohaterami. Twoim pierwszym pytaniem było, czy zawierzam swoje życie losowi, a tego docieka przecież każdy z bohaterów Shakespeare’a.

Dlatego nie zadałam go przypadkowo.

I to wszystko powoduje, że te historie cały czas są żywe i mega współczesne. 

A Ty ile jesteś w stanie zrobić, by osiągnąć swój cel?

Jestem na etapie szekspirowskich bohaterów… Dużo. A dla swojego filmu wszystko.

Najważniejszy jest film?

Chcę, żeby to właśnie on był najważniejszy. Chcę przeżyć życie z czymś, co jest dla mnie tak istotne. To mój wybór.

A miłość, Korek? Miłość jest przereklamowana?

Absolutnie nie. Ale o miłości porozmawiamy następnym razem…

Rozmawiała: Ola Grądzka
Fotografowała: Daria Kowalczyk

1 2 3 4